piątek, 18 października 2013

Rozdział 5

18-07-2006 r.
W nocy nie mogłam spać, lecz w końcu mi się udało. Miałam bardzo dziwny sen.
Byłam w szpitalu, rozmawiałam z mamą o zdarzeniu w przedwczorajszą noc. Wtedy wszedł dziadek i powiedział, że mam coraz mniej czasu. Pokazał przy tym na mamę. Popatrzyłam na mamy twarz i zobaczyłam demona. Miała czerwone oczy i mówiła przerażającym głosem. Śmiała się do mnie. Mówiła, że przeze mnie umierają niewinni ludzie. Wystraszyłam się i zawołałam babcie, która siedziała na korytarzu. Kiedy przyszła, mama była już normalna. Usłyszałam tylko złowieszczy śmich odbijający się od ścian pokoju.
Na szczęście to był tylko sen.
Przy śniadaniu oznajmiłam babci, że pójdę dzisiaj na boisko, żeby obejrzeć dokładnie tamto miejsce. Bałam się trochę, bo wiedziałam, że ona tam może być. Ale tego właśnie chciałam, spotkać ją.
Po śniadaniu zadzwoniłam do taty i poinformowałam go o stanie mamy. Powiedział, że postara się jak najszybciej przyjechać. Zanim on tu dotrze, mama już będzie w domu. Zawsze był zapracowany, mało czasu spędzał w domu. Niby znajdzie czas żeby przyjechać do Rosji? Już to widzę.
Wyszłam z domu, szłam w stronę boiska przez las, bo tam również mogłam spotkać kobietę, widzianą ostatnio. Nie było jej tam, więc nie miałam po co się zatrzymywać.
Byłam na miejscu. Bramka była otwarta, bo kto ją miał zamknąć? Weszłam do kanciapy, nic a nic się nie zmieniło. Włączyłam kamerę, wiedziałam, że może się zdarzyć to co ostatnio. Tym razem byłam przygotowana. Na biurku było dużo papierów. Listy zawodów, zwycięzców itd. Zachowałam to, bo może się przydać. W szufladzie biurka znalazłam notes należał do Akima Ahwersa, o ile się dobrze doczytałam.
Nad biurkiem wisiała tablica korkowa, a na niej zdjęcia mężczyzny i kobiety w wieku 19 lat? Może troszkę więcej. Chłopak przystojny, dziewczyna ładna. Dlaczego już tu nie przychodzą?
Jak na życzenie.... Odwróciłam się, a w drzwiach stał szczupły, wysoki chłopak. Miał ciemne włosy i oczy, o których można tylko pomarzyć.
-Co tutaj robisz?- zapytał. Zdziwiło mnie to, bo myślałam, że to kolejna zjawa, która chce mnie zabić.
-Nic, przyszłam pograć i szukam piłki.
-Z kamerą? Pewnie jesteś kolejną dziennikarką.- popatrzył w górę i powiedział coś w stylu "Boże, czy oni dadzą mi kiedyś spokój?"
-Mieszkasz tu? Jak się nazywasz?- zaatakowałam go pytaniami.
-Miłosz, przyjechałem tutaj po śmierci brata, ale urodziłem się w Polsce. A ty, kto?
-Jestem Natalka, przyjechałam na wakacje do babci, trochę się nudzę.- podszedł do mnie i popatrzył mi w oczy- ej Ziomuś, nie tak blisko.
-Przepraszam, ale masz piękne oczy- what? co to ma być. Znam kolesia od 3 minut a ten już mnie podrywa. Co z nim nie tak?
-Ja muszę już iść.
-Gdzie Cię mogę znaleźć?
-Nie znajdziesz, nigdy nie ma mnie w domu.
Uciekłam stamtąd. To było bardzo dziwne. Skąd on się tam w ogóle wziął?
Wróciłam do domu, pokazałam całe nagranie babci. Zdziwił ją fakt, że znikąd pojawił się tam ten chłopak, mało ludzi tu mieszka. Nawet jeżeli to boisko jest jego brata, wątpię, że przyjechał po to do takiego miejsca.
Poprosiłam babcię, o przetłumaczenie wpisów w notesie. Nie znalazłam tam nic dziwnego, był to normalny notes, z wpisami z dni pracy.
Była dopiero 15.00, więc pojechałyśmy do mamy.
Weszłam do sali, żeby porozmawiać z mamą, a babcia w tym czasie poszła do lekarza zapytać o stan.
Normalna rozmowa z mamą, zapytałam jak się czuje i powiedziałam, że dzwoniłam do taty.
W pewnym momencie mama zapatrzyła się na drzwi i dostała drgawek. Zadzwoniłam dzwonkiem po pielęgniarkę, nie wiedziałam co zrobić, bo nigdy nie widziałam nic podobnego.
W drzwiach zobaczyłam dziadka, wskazał na mamę i powiedział, że mam mało czasu. Popatrzyłam na mamę i zobaczyłam demona. Było dokładnie tak samo jak we śnie. Kiedy przybiegła pielęgniarka w raz z babcią, wszystko ustało. Usłyszałam tylko złowieszczy śmiech odbijający się od ścian i szepty.
Wyleciałam na korytarz jak głupia i zaczęłam krzyczeć, że doktor Zychc to duch, że umarła 8 lat temu. Została zamordowana przez własną siostrę, która umarła jeszcze wcześniej.
Szłam w kierunku gabinetu ordynatora, żeby go o tym poinformować, w drzwiach minęłam się z dr. Zychc. Weszłam do środka i zobaczyłam Ordynatora leżącego na ziemi, nie żył. Zaczęłam krzyczeć, ile miałam sił. Niestety nie dało się go już uratować.
Dr. Zychc po prostu zniknęła. Po całej tej sytuacji tak po prostu na oczach wszystkich weszła w ścianę...
_________________
To się porobiło :)
Nie wiem jak wam, ale mi się podoba. Sporo was jest <3 Szkoda, że nie komentujecie ;<

3 komentarze: