17-07-2006 r.
W nocy obudził mnie krzyk, zeszłam na dół żeby zobaczyć, co się stało? Mama leżała na podłodze nieprzytomna, cała w krwi. Usłyszałam szept "masz coraz mniej czasu", po czym szklanka spadła z szafki i rozbiła się na małe kawałki.
Zadzwoniłam po pogotowie, próbowałam ją obudzić, ale nie potrafiłam. Babcia zeszła do mnie na dół po dłuższej chwili. Zaczęła płakać, ponieważ nie wiadomo czy mama przeżyje.
Resztę nocy razem z babcią spędziliśmy w szpitalu. Okazało się, że mama miała zawał.
-Dzień dobry, nazywam się Karolina Zychc, mam pańską córkę pod opieka lekarską, proszę się nie denerwować, są spore szanse, że wyjdzie z tego- zwróciła się do mojej babci.
Skądś kojarzę to nazwisko, ale nie pamiętam skąd...
-Jest pani polką?- moja babcia zapytała o to, jakby to teraz było najważniejsze.
-Nie, ale mieszkałam tam kilka lat, więc mówię płynnie po polsku. Możecie na chwilę wejść, pani Wiktoria jest przytomna i czuje się całkiem dobrze, ale nie siedźcie u niej długo.
Tak też zrobiłyśmy. Mama była w szoku. Ciągle mówiła, że ją widziała, że to ją chciało zabić. Kobieta w czarnej sukni, powiedziała jej, że pożałuje, że urodziła demona.
Chyba chodziło o mnie, bo jestem w pewnym sensie jedynaczką, Agnieszka umarła od razu po porodzie. Ale ja demonem? Zawsze się słuchałam rodziców, miałam dobre oceny, pomagałam ludziom. Bardzo dziwne.
Przez cały dzień nie wychodziłam z domu, siedziałyśmy z babcią przy kominku w salonie i rozmawiałyśmy o dzisiejszej nocy i o zdarzeniach, odkąd tu przyjechałam. Opowiedziałam babci co mi się śniło, kilka dni temu. Co dziwne, kiedy zeszła do kuchni, zobaczyła dokładnie to, co jej opowiadałam. Więc dlaczego nie widziała mnie?
Obejrzeliśmy z babcią Nagrania ze szpitala, nie które taśmy były popsute, więc babcia pomagała mi je choć po części naprawić.
Wtedy sobie przypomniałam, że lekarka, która spotkaliśmy w szpitalu, ma na nazwisko Zychc. Rzuciłam się w stronę pudełka z rzeczami ze szpitala. Wyciągnęłam kartę Matriony Zychc. Znalazłam na internecie informacje o pani Karolinie. Matriona i Karolina to bliźniaczki, które urodziły się w Rosji, w miasteczku pod Kijowem, Matriona w wieku 19 lat popełniła samobójstwo, natomiast Karolina pracowała w szpitalu, ale 14 marca 1998 r. zmarła. Prawdopodobnie została zamordowana.
Czyli, że ona jest duchem?! Zauważyłam lekkie podobieństwo między nimi, ale nie sądziłam, że są spokrewnione. Ale skoro to jest duch, w dodatku siostra Matriony, to ona chce coś zrobić mamie! Na sto procent to ona zaatakowała mamę w nocy i chce ją wykończyć!
Jest już późno, więc nie dostane się już do szpitala, jutro z rana pojedziemy i zabierzemy stamtąd mamę.
______________
Mało troszkę, ale obiecuję, że jutro będzie więcej :)
Było by więcej, ale idę romansować z fizyką ;<
Do jutra <3
Super, uwielbiam to co piszesz <33333
OdpowiedzUsuń